zobacz: przerywnik.pl autogielda.pl e.autogielda.pl
Czwartek, 9 Września 2010, Imieniny obchodzą: Aldona, Piotr, Sergiusz
Ogłoszenia pochodzą z serwisu autogielda.pl: SMART FOURTWO Przebieg 16.000 , Hatc cena: 29 900,00 PLN, miejscowość: Bytom, data: 2010-09-09, ...szczegóły
NAPISZ DO ODJAZD-u
Napisz do nas - w każdej sprawie związanej z motoryzacją
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
NAJNOWSZE
Odświeżony Ford Mondeo (30-06-2010)
FIA stawia na Pirelli w F1 (30-06-2010)
Najlepsze silniki roku 2010 (30-06-2010)
Wierzę, że w Formule 1 będzie jeździć kobieta (30-06-2010)
Fiat 500C – coś na lato (25-06-2010)
Anglicy kochają MX-5 (25-06-2010)
Tomasz Puchalski
W tym roku firmie stuknęło...10 lat. Niewiele jak na masowego bądź co bądź producenta. Początki nie były łatwe. Pokraczny minisamochodzik, zwany dzisiaj Fortwo, sprzedawał się jak piasek na pustyni. Z biegiem czasu przekonywał jednak do siebie coraz większą grupę ludzi, stłamszonych w wielkich europejskich aglomeracjach. Optymizm i upór szefów Mercedesa, który w 1998 r. przejął całkowitą kontrolę nad spółką MCC, zaowocowały dynamicznym rozwojem Smarta. Nie bez znaczenia była oczywiście chęć skubnięcia portfeli klientów zainteresowanych małymi autami. Małymi, ale wcale nie tanimi. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie tej wielkości Mercedesa. Pojawiły się więc kolejne Smarty: mikroskopijny roadster i roadster-coupe. Forfour to najnowsze dziecko firmy. Najnowsze, najbardziej dojrzałe i najzwyklejsze w niezwykłej rodzinie. Zbudowany na płycie podłogowej wspólnej z ostatnim wydaniem Mitsubishi Colta nie zawiódł miłośników marki. Nadal czaruje wesołą, zawsze dwukolorową karoserią i niebanalnym wnętrzem. Przy okazji jest też całkiem funkcjonalny. Tradycyjnie trudno powiedzieć, by cenę miał okazyjną, ale w końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni. Jaka firma matka, taka firma córka. Czy za oryginalność warto tyle do(prze)płacać?
W cztery oczy
"Cechą charakterystyczną w stylistyce Smarta Forfour są ostre kontrasty. Na przykład zaakcentowane na czarno zewnętrzne klamki drzwiowe". To cytat z materiałów reklamowych firmy. Nie przypadkiem akurat ten. Chodzi o to, żeby nie dać się do końca omamić, bo to doskonały próbka tego, jak sprzedać umiejętnie coś, co ma być niezwykłe, a jest normalne. Mało tego. U innych producentów czarne klamki na drzwiach są raczej powodem do wstydu, niż tematem peanów, a tutaj proszę. Ktoś, kto to pisał, sprzedałby pewnie lód Eskimosom. Czytajmy więc prawidłowo: klamki są czarne, żeby było tanio. Na dodatek działają w dziwny sposób. Drzwi otwierają się z pewnym oporem, a z ich gładkim zamknięciem też są pewne problemy. Trzeba dość mocno "klapnąć", co wymaga sporej siły, a dla ucha przyjemne również nie będzie. Być może jest to wynikiem niecodziennej konstrukcji karoserii. To co inni skrzętnie ukrywają, Smart dumnie eksponuje. Mowa o widocznej z zewnątrz stalowej strukturze nośnej nadwozia, do której przymocowano plastikowe płaty. To one zapewne odpowiadają za nienajmilsze uchu efekty akustyczne przy zamykaniu drzwi. Można to jednak przeżyć. Tym bardziej, że na pewno nie będzie problemu z korozją, a ewentualne uszkodzenia usunąć łatwo dzięki nieskomplikowanej wymianie tych elementów. Ciekawe tylko, ile kosztuje taki kawałek kolorowego tworzywa...
Zmysł słuchu potraktowano trochę po macoszemu, ale braki te nadrabia zmysł wzroku. Cóż bowiem znaczyłaby awangardowa konstrukcja nadwozia, gdyby nie kusiła klienta ładnymi kształtami. Drogę do serca (portfela) najłatwiej utorować sobie kuszącym designem. Forfour nie zawodzi. Jest bez wątpienia samochodem oryginalnym, zaprojektowanym z fantazją no i najważniejsze - ładnym. Już pas przedni z czterema okrągłymi światłami i szerokim "uśmiechem" wlotu powietrza kojarzy się bardzo sympatycznie. Króciutka maska ostro pnie się i - co widać dobrze w rzucie bocznym - tworzy niemal jedną linię z dużą przednią szybą. Zwraca uwagę brak wyraźnie zaakcentowanego zderzaka. Ten stylistyczny smaczek połączony z niewielkim przednim zwisem oraz wyraźnie zaakcentowanymi nadkolami powoduje, że autko wygląda bardzo bojowo i dynamicznie. Pomysłów nie zabrakło również na tył Smarta. Trzy oddzielne lampki umieszczone pionowo w każdym ze słupków i - dla odmiany - zderzak mocno wyeksponowany. Warto docenić to, że nadal nawet w tak niewielkim samochodzie można zaproponować klientom coś świeżego. Na mnie autko zrobiło wrażenie. Kluczyki złotego, testowego Smarta trzymałem w ręku, ale jakoś nie spieszyło mi się, by od razu wsiadać i jechać. Patrzyłem, dotykałem, trochę nawet podziwiałem i... uczyłem się zamykać i otwierać drzwi. W końcu wsiadłem.
"Niezwykły mix materiałów"
To także cytat z folderów Smarta, i z tym akurat należałoby się zgodzić. Różne faktury, różne kolory, różna też jakość. Spasowanie za to nienaganne. Bardzo wygodny, jak na tę klasę fotel. Próbując znaleźć optymalną pozycję za kierownicą, odkrywam od razu, że ta regulowana jest tylko w pionie. Panowie księgowi! Czy przy tej cenie, to aby nie za duże skąpstwo?! Przecież - nikomu nie ujmując - już kierowca Fabii wie, jakim dobrodziejstwem jest kolumna regulowana w dwóch płaszczyznach. A w Smarcie? Jeśli mierzysz powyżej 180 cm, nie pozostanie ci nic innego, jak się przyzwyczaić. Albo sięgasz do steru i środkowa konsola wbija ci się nachalnie w nogę, albo odsuwasz fotel dalej i... brakuje trochę do kółka. Tak źle, a tak niedobrze. To niestety nieodosobniony przytyk do ergonomii Forfoura. Jest jeszcze tylko jeden, za to doprowadzający do furii.
Przyciski do sterowania elektrycznie uchylanymi szybami są często - szczególnie w małych samochodach - umieszczane na tunelu środkowym pomiędzy przednimi fotelami. Nigdy nie jest to najszczęśliwsze miejsce, ale w Smarcie nie dość że są one właśnie tam, to na dodatek przesunięto je mocno do tyłu. Na domiar złego, kiedy między siedzeniami jest podłokietnik, to trzeba sięgać pod niego. Jak? Naprawdę nie wiem. Pomiędzy nadgarstkiem i łokciem brakuje po prostu stawu tak samo, jak rozumu komuś, kto to zaprojektował. Na szczęście ów podłokietnik można postawić pionowo, albo całkowicie złożyć do tyłu tak, by przeszkadzał pasażerom drugiego rzędu. Podobnie jak z przodu, również tam trudno narzekać na brak przestrzeni. Pod warunkiem jednak, że tylną kanapę maksymalnie cofniemy. Można ją bowiem przesuwać - i to w zakresie 15 cm. Oczywiście kosztem bagażnika. W skrajnie komfortowym ustawieniu jest naprawdę sporo miejsca na nogi, ale głowy bardziej wyrośniętych mogą obijać się o podsufitkę. Mimo wszystko lepiej jeździć Forfourem za kierownicą. Przekręcam kluczyk.
Ach ci Niemcy...
"Czasem nie chcesz się ścigać z czasem, po prostu wsiadasz, włączasz ulubioną muzykę i jedziesz, jedziesz, i dajesz się wyprzedzać nawet rowerzystom" - kolejny cytat. Wiadomo oczywiście skąd. Od siebie dodam, iż żeby nie psuć sielanki, nie należy próbować uchylać szyb. Czytam i widzę bezkresne przestrzenie Ameryki i siebie w wielkim kabriolecie... Ale zaraz. Taka propozycja w Smarcie? A mówią, że Niemcy są tacy poukładani i poważni. Nieporozumienie. Po pierwsze dlatego, że Forfour wyposażony w prawie stukonny silnik przy swojej niewielkiej masie zachęca kierowcę do wszystkiego, ale na pewno nie do cruisingu. A po drugie, równie wiele pozytywnych wrażeń, co żwawy i łasy obrotów napęd zapewnia zawieszenie. Samochód nie buja i nie skacze, ale potrafi potrząsnąć pasażerami, a to też nijak się ma do powolnej, relaksacyjnej jazdy. Niedostatki komfortu wynikające ze sztywnego dostrojenia podwozia rekompensuje gracja, z jaką Forfour wpisuje się w zakręty. Układ kierowniczy wyposażono we wspomaganie elektryczne, a mimo to nie jest "gumowy" i "sztuczny". Zapewnia kierowcy dobry przepływ informacji z kół. Jazda z dużą prędkością na wprost jest tak samo bezproblemowa jak po ostrych serpentynach. Autko spontanicznie reaguje na ruchy pedału gazu i zachęca do tego, by silnik kręcić w górne rejony obrotomierza (który - podobnie zresztą jak prędkościomierz - nie jest zbyt czytelny). W kabinie robi się wtedy trochę głośno, ale i tak frajda z jazdy jest duża. Testowana wersja radość tę powiększała bogatym wyposażeniem, które (tylko trochę) usprawiedliwia horrendalną cenę. Z rzeczy ciekawszych obecnych w Smarcie Passion należy wspomnieć szklany dach. Niestety, żeby się otwierał trzeba... dopłacić. Koszmar, ale nie taki jak wyprzedzający mnie rowerzysta. Oświadczam więc - a jeździłem Smartem cały tydzień - że żaden rower mnie nie wyprzedził. Nigdy też nie miałem ochoty na jazdę w tempie, przy którym było to możliwe.
*
Obnażmy i podsumujmy więc nadal nieco egzotycznego na naszych drogach Smarta. Jest drogi i nie zawsze to co piszą o nim w folderach reklamowych, jest prawdą. To jednak norma także u innych producentów. Nie dając się omamić panom od reklamy stwierdzam, że za cenę Forfoura można kupić samochód numer większy i bardziej komfortowy. Stwierdzam też, że będzie to zwykły, niczym nie wyróżniający się kompakt. A, że większy? Za to bez stylu, który Forfour ma już w genach. A poza tym przecież nie rozmiar jest najważniejszy. Wiedzą o tym dobrze panie, którym Smart najczęściej podoba się bardzo.
SZUKAJ
OGŁOSZENIA
Redakcja: odjazd@autogielda.pl
Copyright © 2008 Autogielda - M. MAJSKI, J. STYRNA - SPÓŁKA JAWNA