zobacz:  przerywnik.pl   autogielda.pl   e.autogielda.pl

Wtorek, 4 Października 2022, Imieniny obchodzą: Rozalia, Franciszek, Konrad

ds

NAPISZ DO ODJAZD-u

Napisz do nas - w każdej sprawie związanej z motoryzacją

reklama@autogielda.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Drukuj AAA
Fot. Arkadiusz Michlewicz;

Fot. Arkadiusz Michlewicz

Hyundai ix35 - Podróż ku lepszemu

Arkadiusz Michlewicz


Konkurowanie na motoryzacyjnym rynku i zabieganie o względy klientów to nie tylko reklamowe hasła i wojna cenowa. To także konieczność dostosowywania się do coraz bardziej wyśrubowanych norm dotyczących jakości i bezpieczeństwa

Chiński Landwind, będący podróbką Opla Frontery, doznał sromotnej porażki. Jego kiepska jakość wykonania, czyli zupełny brak dbałości o szczegóły oraz bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów zostały rozstrzelane wymagającymi normami unijnymi. To była również nauczka dla Chińczyków, że my, Europejczycy mówimy tandecie stanowcze „stop”. A ponieważ historia lubi się powtarzać, teraz przyszła kolej na samochody indyjskiej marki Tata, które również nie grzeszą jakością. Więc albo się poprawią, albo powtórzą story Landwinda. Koreański Hyundai już dawno zerwał ze złymi nawykami. Dlatego, gdyby wziąć auto produkowane przez koncern 10, czy 15 lat temu i postawić przy współczesnej produkcji, każdy z nas dostrzegłby różnicę w jakości. Zdecydowanie poprawiło się. Powód? Jeśli ktokolwiek chce grać na rynku motoryzacyjnym Starego Kontynentu, musi bardzo się starać. Nie ma zmiłuj. Nie ma miejsca na tandetę. Hyundai sprostał wymaganiom. To nie jest już ten zapyziały producent czterech kółek sprzed lat. Obecnie zatrudnia najlepszych specjalistów od technologii, designu i całej reszty odpowiedzialnej za efekt końcowy produktu. W przypadku tej firmy, nastąpił ogromny przełom a jej wizerunek odwrócono o 180 stopni „in plus”.

Ale nie we wszystkich przypadkach tak się dzieje. W zupełnie innej sytuacji są koncerny produkujące auta bardziej luksusowe. To znaczy bardziej rozpoznawalne i mające wypracowaną renomę. Te, których produkty zawsze były kojarzone z bezawaryjnością, trwałością i bezpieczeństwem. Jednak w świecie motoryzacji nastąpił przełom. Każdy chciał, aby samochód był czymś oczywistym i łatwo dostępnym. A więc przyszła kolej na ostre cięcia cen. Żeby tego dokonać, znaczną część podzespołów zaczęto produkować w Chinach oraz wykorzystywać tańsze materiały wykończeniowe. W efekcie uzyskano spodziewany cel. Cena zakupu pojazdów uległa totalnej obniżce i ruszyła masowa sprzedaż. Jednakże każdy kij ma dwa końce. Kiedy znane marki stosowały tańsze materiały wykończeniowe, mniej znane koncerny zaczęły iść w kierunku poprawy jakości. Wszystko w jednym celu - zapewnienia rynkowego sukces oraz poprawy wizerunku a także budowy zaufania do marki.

Przykład? To oczywiście Hyundai. Czyli firma bijąca na głowę pod względem jakości bardziej znane koncerny. Wciąż umacniający własną pozycję, co ma wpisane w plany rozwojowe, które zakładają odświeżanie, co pewien czas, gamy modelowej. Wedle nowego wzornictwa.

Po sukcesie rynkowym takich projektów jak i30, i20, i10 oraz ix55, przyszła kolej na ix35, następcę produkowanego od 2004 roku Tucsona. Inżynierowie mieli przed sobą nie lada wyzwanie. Stworzenie auta ciekawego stylistycznie, wykonanego z dbałością o szczegóły i praktycznego.

Prace nad przedstawicielem segmentu C-SUV rozpoczęto praktycznie od zera. Przy okazji, chciano zupełnie odciąć się od dwubryłowej stylistyki, charakterystycznej dla samochodów stricte terenowych. A więc, pojazd miał być o wiele bardziej opływowy. Tak się stało. Model ix35 został stworzony zgodnie z nowym stylem projektowania Hyundaia. Jego nadwozie jest pełne krzywizn nadających karoserii stosownej dynamiki. Stylistom udało się nawet przeszczepić z koncepcyjnego modelu ix-onic (pokazanego podczas ubiegłorocznego salonu w Genewie), sześciokątną osłonę chłodnicy. Zgodnie z zapowiedziami, ten element stanie się cechą charakterystyczną przyszłych modeli Hyundaia. W celu osiągnięcia zamierzonego wizerunku dynamiczno-sportowego ix35 otrzymał agresywną linię boczną wzmacniającą wrażenie niskiego osadzenia nad podłożem. Dodatkowo efekt potęgują opcjonalne koła w rozmiarze 225/55 R18.

Jednak piękno samochodu, czy czegokolwiek innego, zależy od gustu. A więc każde auto najlepiej obejrzeć gołym okiem, bo fotografia mocno spłaszcza nasz punkt widzenia. Kiedy Lexus wprowadzał do sprzedaży kolejną generację RX niektórymi wzdrygnęło, gdy spojrzeli na jego zdjęcie. Swój stosunek do auta zmienili dopiero, gdy odwiedzili salon, popatrzyli na auto, wsiedli do niego i je pomacali. Nie inaczej trzeba postępować w przypadku ix35. Bo kiedy spojrzycie na jego zdjęcie może wam się wydać z jednej strony dynamiczny, zaś z drugiej ociężały. Wszystko za sprawą poprowadzenia dolnej krawędzi bocznych okien. Linia ciągnie się od słupka A w górę i kończy niemal przy krawędzi dachu. Biorąc pod uwagę fakt małych powierzchni szyb, auto przypomina nieco opancerzony pojazd. Dużo blachy i mało szkła - spoglądasz jak na bunkier. Jednak styliści potrafili skrzętnie ukryć masywność pojazdu dodając tu i ówdzie przetłoczenia. A więc uruchomili grę światłocieni. Czyli, w zależności z której strony spojrzysz, to będzie decydowało, czy samochód spodoba się, czy nie.

Jeśli pojazd nie zachęci nas urodą, to może urzeknie wnętrzem i komfortem. Zaletą pojazdów segmentu SUV jest to, że nie muszą być wykonane jak typowa terenówka, gdzie króluje w nadmiarze ergonomia. Te auta nie muszą mieć kanciastej deski rozdzielczej i przełączników, które można obsługiwać kijem lub ręką ubraną w rękawicę. W tym przypadku rządzą standardy przeszczepione ze zwykłych osobówek. Ma być przyjemnie, nastrojowo oraz komfortowo. A jedyne wrażenie prowadzenia auta o gabarytach terenówki, to... siedzieć wysoko i dobrze widzieć. Dlatego wnętrze ix35 zachęca swoim designem. Tablica rozdzielcza przypomina panel sterujący małego samolotu. Wszechobecne krzywizny i chromowane wstawki są przyjemne dla oka. Jakość materiału z którego wykonano deskę nie budzi zastrzeżeń. Jej łagodna struktura oraz miękkość sprawia, że jest miła w dotyku i nie przypomina w żadnym wypadku chińskiej tandety. Jakość wzięła tutaj górę. A ponieważ w świecie motoryzacji panuje tendencja rozdmuchiwania pojazdów do większych rozmiarów, Hyundai również poszedł tym śladem. Gdybyśmy obok ix35 postawili Tucsona różnica w wymiarze byłaby widoczna gołym okiem. Nowy model koreańskiej marki jest większy. Przede wszystkim oferuje dużo więcej przestrzeni dla pasażerów.

Wprowadzenie do sprzedaży ix35 było okazją do debiutu nowych jednostek napędowych. Jedną z nich jest druga generacja dwulitrowego silnika benzynowego Theta rozwijającego moc 166 KM i dysponującego maksymalnym momentem obrotowym 197 Nm. W porównaniu z poprzednikiem jest on ponad 10 kilogramów lżejszy, a dzięki nowemu systemowi zmiennych faz rozrządu Dual CVVT emituje mniejszą emisję CO2 do atmosfery. Theta II otrzymała także dwustopniowy system zmiennej długości kanałów dolotowych VIS, umożliwiający przełączanie pomiędzy długim, a krótkim układem kolektora dolotowego. To przekłada się na lepsze osiągi, co zresztą jest odczuwalne, gdy rozpoczniemy proces rozpędzania pojazdu. Jednostka przyzwoicie współpracuje z pięciostopniową manualną skrzynią biegów. Jest elastyczna, co dało się sprawdzić rozpędzając „iiksa” na trzecim biegu od prędkości 30 km/h. Powoli, ale płynnie przyspieszał. Bez szarpnięć i olbrzymiej ilości decybeli wydawanych przez stado zdławionych koni pod maską. Żadnych wibracji, turbulencji, czy czegokolwiek innego, co psuje komfort podróżowania. Zapewne w tym aucie dałoby się dostrzec pewne minusy. Nie każdemu może pasować charakterystyka pracy zawieszenia. Szczególnie na bezdrożach. Układ kierowniczy mógłby być jeszcze bardziej precyzyjny. Jednak, biorąc pod uwagę cenę i wyposażenie standardowe, jedynymi i groźnymi dla niego konkurentami mogą być Nissan Qashqai oraz Volkswagen Tiguan.

SZUKAJ

NASZE GAZETY

OGŁOSZENIA


 

NASZE SERWISY

Autogielda  Odjazd  M2 Planeta zwierząt  Erotyka

Redakcja: raklama@autogielda.pl

Copyright © 2008 Autogielda - M. MAJSKI, J. STYRNA - SPÓŁKA JAWNA