zobacz:  przerywnik.pl   autogielda.pl   e.autogielda.pl

Poniedziałek, 24 Lutego 2020, Imieniny obchodzą: Maciej, Bogusz, Modest

ds

Ogłoszenia pochodzą z serwisu autogielda.pl: VW JETTA sedan (limuzyna) cena: 39 975,00 PLN, miejscowość: Wrocław, data: 2020-02-23, ...szczegóły

NAPISZ DO ODJAZD-u

Napisz do nas - w każdej sprawie związanej z motoryzacją

reklama@autogielda.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Jak się jeździ w Australii?

Krzysztof Supel


Na początek...

Australia. Państwo położone na najmniejszym kontynencie, będące wielonarodowościowym tyglem, w którym występują chyba wszystkie kultury świata. Ale generalnie nie spotkałem się tu z przejawami nietolerancji i rasizmu, co przekłada się również na kulturę jazdy. Ludzie uśmiechają się do siebie, pytanie jak się masz, skierowane do obcego człowieka na ulicy jest czymś zupełnie normalnym i naturalnym, podobnie jak zatrzymywanie się, aby pieszy mógł bez ryzyka przejść na drugą stronę ulicy.  

Podróżowanie po Australii

Australia to kraj wysoko rozwinięty i wielki powierzchniowo - można więc wybierać w całej masie środków transportu. Drogi są świetne, chociaż pasy ruchu trochę węższe niż w Polsce, punktualnie funkcjonuje kolej miejska i dalekobieżna. W każdym dużym mieście znajdzie się coś do lądowania. Bilety lotnicze wcale nie są drogie. Szczególnie jak się trafi promocja. Latanie za 50 dolarów australijskich, czy ostatecznie po normalnych cenach nie stanowi wielkiego obciążenia dla kieszeni [od redakcji: 1 dolar australijski to około 2,75 zł].

Po Australii podróżować można także autobusami, które w rankingu popularności zajmują trzecie miejsce po transporcie samochodowym i lotniczym. Najważniejsi przewoźnicy to Firefly Express, Greyhound i Murrays.

Całkiem nieźle mają się tu wypożyczalnie samochodów, a to z tego powodu, że są tanie. Jednak raczej mało kto wypożycza auto, żeby pojechać z Sydney do Canberry - już częściej zdecyduje się na pociąg lub samolot. Ale jak już się zdecyduje, to nie musi się ścigać z TIR-ami, bo tych "smoków" na trasie nie widać.

Podczas podróży samochodem na dalekich trasach nie ma problemu z odpoczynkiem. Kierowca może skorzystać z całej masy punktów, w których może się zatrzymać i rozprostować nogi. Z reguły są to miejsca z toaletami, stołami i ławkami.

Problem z podróżowaniem w Australii polega na czymś innym - nic się nie dzieje za oknem. Przez chwilę trochę górek, potem busz i busz albo step. A potem... to już chyba śmierć albo z nudów, albo z bardziej przyziemnego powodu, czyli braku wody lub paliwa. To nie żart, chociaż na taki wygląda. Zdarzało się, że kierowcy zaginęli na trasie. O dwóch takich przypadkach słyszałem w wiadomościach. Na mapach było naniesione miasteczko, które w rzeczywistości nie istniało. Jednego z kierowców znaleziono odwodnionego gdzieś na bezludziu, drugiego podobnie. Był w takim stanie, że było mu wszystko obojętne. Takie rzeczy człowiekowi w Europie nie mają szansy się przydarzyć, a tu - owszem.

Drogi

Najpierw kilka informacji encyklopedycznych. W Australii wszystkie główne drogi międzymiastowe określane są zbiorczo mianem highways, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza autostradę. Drogi te znacząco różnią się między sobą parametrami i jedynie stosunkowo nieliczne spośród nich mogłyby zostać nazwane autostradami według europejskich standardów. Choć w Australii istnieje numeracja i klasyfikacja dróg, podczas nawigacji ma ona jedynie znaczenie pomocnicze.

Najbardziej uczęszczane drogi mają swoje nazwy, zwykle pochodzące od nazw miejsc, przez które przechodzą (np. Ipswich Motorway), albo od nazwiska patrona (np. Hume Highway).

Sieć dróg jest bardzo dobrze rozbudowana. Duże miasta (Sydney, Melbourne, Adelaide, Brisbane, Perth) łączą autostrady międzystanowe, po dwa-trzy pasy ruchu w jedną stronę. W miastach zaś mamy sieć autostrad, które łączą północ z południem i zachód ze wschodem. Niektóre z nich są płatne poprzez system bramek. Alternatywą są dwu-, trzypasmowe drogi główne, którymi niestety jedziemy dłużej ze względu na korki i światła. Drogi mniej uczęszczane prawie zawsze biegną równolegle, co jest sporym ułatwieniem, gdyż nawet jak się źle skręci, zawsze można dojechać do którejś z głównych dróg. W Melbourne funkcjonuje bardzo wiele rond, które ograniczają prędkość w ruchu ulicznym. Są praktycznie wszędzie oprócz centrum. Gdy dojeżdżamy do ronda, pierwszeństwo ma samochód z naszej prawej strony.  



Z przekraczaniem prędkości nie ma żartów

Ograniczenia prędkości, inaczej niż w Polsce, dotyczą w jednakowym stopniu wszystkich pojazdów poruszających się po danej drodze, wiec nie ma znaczenia, czy jest to duża ciężarówka czy rower. Na autostradach maksymalna prędkość to 110 km/h, na drogach głównych 80-100 km/h. Na pozostałych drogach ograniczenia są różne i zależą, między innymi, od pory dnia: w dni powszednie, rano i popołudniu, w okolicach szkół obowiązuje prędkość 40 km/h.

Ograniczeniom tym kierowcy poddają się dość rygorystycznie ze względu na dotkliwe kary, jakie grożą za ich nieprzestrzeganie. Dla polskiego kierowcy brzmi to śmiesznie, ale za przekroczenie prędkości tylko o 4 km/h mandat wynosi 180 dolarów i kierujący pojazdem otrzymuje 1 punkt karny. Można "złapać" maksymalnie 11 punktów, a kasacja możliwa jest dopiero po 3 latach. Praktycznie wszędzie kierowców śledzą kamery. Są montowane na stałe przy skrzyżowaniach, ale nie tylko. Robią zdjęcia przy przekroczeniu prędkości oraz rejestrują przejazdy na czerwonym świetle. Poza tym mamy również cywilne samochody, które stojąc na poboczu, "cykają" zdjęcia kamerą umieszczoną na przednim zderzaku. Przekroczenie dozwolonej prędkości powyżej 30 km/h skutkuje odebraniem prawa jazdy na 6 miesięcy.

Jazda na podwójnym gazie

Dopuszczalny limit alkoholu to 0.5 promila. Częstym widokiem na drogach jest "łapanka", polegająca na blokowaniu przez policję jednego lub dwóch pasów ruchu i kontrolowaniu "oddechów" kierowców. Podczas takich akcji policja nie pyta o prawo jazdy, kontroluje wyłącznie stan trzeźwości. Jeśli ktoś nie życzy sobie "dmuchania", obok stoi mały busik, w którym zbadana zostaje krew.

Ciekawostką jest, że za przekroczenie limitu alkoholu sąd w niektórych przypadkach nakazuje umieszczenie w pojeździe specjalnej maszynki do kontroli oddechu kierującego, która rozłącza zapłon w przypadku wydychanych promili. Trzeba dmuchać też podczas jazdy. Taka "przyjemność" jest kosztowna i w całości pokrywa ją delikwent.

Policja i przepisy

Z policją raczej nie ma dyskusji. Choć są bardzo mili i uśmiechają się, jednocześnie rygorystycznie egzekwują prawo. Próba przekupstwa jest nie do pomyślenia. Można za to trafić do wiezienia. Na drogach widać mało aut policyjnych, ale gdy są potrzebni, zjawiają się w kilka minut.

Ciekawym rozwiązaniem w centrum miasta jest tak zwany "hook turn", który polega na obowiązku skrętu w prawo z lewego pasa. Jak to wygląda w praktyce przedstawiam na wykresie poniżej.



Prawo jazdy

W Australii prawo jazdy można posiadać od 18 lat. Po zdaniu egzaminu teoretycznego i praktycznego oraz "jazdy" na symulatorze, młody kierowca po otrzymaniu prawka przez 3 lata jest na okresie próbnym. Zobowiązany jest do przyklejenia na tylnej i przedniej szybie dużej litery P, czym sygnalizuje pozostałym uczestnikom ruchu drogowego, że jest świeżo upieczonym kierowcą. W tym czasie dopuszczalny limit alkoholu we krwi wynosi 0.0 promila. Jednym słowem w ciągu 3 lat trzeba zapomnieć o piciu alkoholu i siadaniu za kółkiem.

Dopiero po okresie próbnym wydawane jest pełne prawo jazdy, o ile kierowca czegoś nie nabroi.

Ubezpieczenie i rejestracja

Ubezpieczenie jest przypisane do kierującego pojazdem, a nie do samochodu i jest nieobowiązkowe (z małymi wyjątkami). Posiada je jednak każdy. Opłata rejestracyjna wnoszona jest raz w roku i potwierdzana naklejką na przedniej szybie samochodu. W zależności od typu pojazdu wynosi 600-1000 dolarów.

Ciekawostką jest, że w Australii nie ma dowodów rejestracyjnych. Badania techniczne pojazdu wymagane są jedynie wówczas, gdy sprzedajemy lub kupujemy samochód, co nie znaczy, że policja nas nie zatrzyma, gdy stwarzamy zagrożenie dla siebie i innych, poruszając się rupieciem. W takim przypadku otrzymujemy (oczywiście z uśmiechem!) mandat i mamy trzy dni na naprawienie usterki.

Tym jeżdżą Australijczycy

Markami wiodącymi prym na drogach Australii są Ford oraz Holden (australijska odmiana Opla lub GMC). Sporo też jest Toyot, Mitsubishi, Hond, BMW i Mercedesów. Od paru lat miejscowy rynek podbija Skoda oraz Fiat, nie brakuje też aut z górnej półki oraz samochodów terenowych.

Kultura jazdy

Generalnie w Australii ludzie jeżdżą uważnie, odstraszeni wysokością kar, respektują przepisy. Oczywiście jak wszędzie, zdarzają się wyjątki. Inaczej niż w Polsce, nie ma tu problemu z włączeniem się do ruchu. Wyjeżdżając ze stacji benzynowej czy z parkingu, obowiązuje podziękowanie ręką, a nie jak w Polsce światłami awaryjnymi. Stosowane jest również powszechnie "mruganie światłami" ostrzegające przed mobilnymi kamerami lub "Back Street Boys", jak czasem nazywana jest tu policja.

Kultura jazdy przejawia się w szczególnym traktowaniu pieszych uczestników ruchu drogowego. Aby przejść przez ulicę, nie trzeba się "rzucać pod koła" wymuszając pierwszeństwo. Wystarczy podejść do przejścia, a każdy kierowca się zatrzyma.

Zmorą na drogach jest natomiast (przynajmniej dla mnie) blokowanie prawego, szybkiego pasa przez kierowców jadących na przykład 60 km/h, gdy ograniczenie wynosi 80 km/h. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z wysoką kulturą jazdy na australijskich drogach, o której się tu powszechnie słyszy.



Z pozdrowieniami dla polskich kierowców

Krzysztof Supel

 

SZUKAJ

NASZE GAZETY

OGŁOSZENIA

cena: 78 000,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 22 000,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 64 500,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 40 000,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 87 000,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 21 500,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 9 000,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 25 000,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 21 000,00 PLN

data: 2020-02-23

cena: 30 500,00 PLN

data: 2020-02-23


 

NASZE SERWISY

Autogielda  Odjazd  M2 Planeta zwierząt  Erotyka

Redakcja: raklama@autogielda.pl

Copyright © 2008 Autogielda - M. MAJSKI, J. STYRNA - SPÓŁKA JAWNA